śr. Lis 20th, 2019

OtoPraga.pl – Subiektywny przewodnik po Pradze, gospodach i czeskich klimatach

Subiektywny przewodnik po Pradze, gospodach i czeskich klimatach

Praskie gospody – poznaj klasyczny szlak

6 min read
Szlak klasyczny po praskich gospodach to wspaniały pomysł na połączenie bardzo przyjemnego z bardzo pożytecznym. Jest bardzo pomocny, gdy wybieramy się do stolicy Czech z kimś, kto nie widział jeszcze tutejszych zabytków, lub gdy sami pragniemy nacieszyć się atmosferą królewskiej Pragi. Możemy wówczas odbyć wędrówkę wzdłuż najbardziej uczęszczanej z turystycznych tras stolicy, zahaczając jednocześnie o jej najszacowniejsze knajpki, które potrafią zachwycić nie mniej niż katedra św. Wita. Cechuje je ten szczególny klimat tak charakterystyczny dla czeskich gospód. Prostota i bezpretensjonalność,

Szlak klasyczny po praskich gospodach to wspaniały pomysł na połączenie bardzo przyjemnego z bardzo pożytecznym. Jest bardzo pomocny, gdy wybieramy się do stolicy Czech z kimś, kto nie widział jeszcze tutejszych zabytków, lub gdy sami pragniemy nacieszyć się atmosferą królewskiej Pragi. Możemy wówczas odbyć wędrówkę wzdłuż najbardziej uczęszczanej z turystycznych tras stolicy, zahaczając jednocześnie o jej najszacowniejsze knajpki, które potrafią zachwycić nie mniej niż katedra św. Wita. Cechuje je ten szczególny klimat tak charakterystyczny dla czeskich gospód. Prostota i bezpretensjonalność. Jeśli będziecie w Pradze tylko kilka chwil, warto wybrać się na degustację piwa i jadła właśnie do jednej z nich.

Jeśli mowa o zabytkach, to najlepiej opisze je klasyczny, drukowany przewodnik turystyczny, my zaś skupimy się na tym, co tam traktuje się zwykle po macoszemu, mianowicie tym, które knajpki wybrać po drodze. Bo gdzie jak gdzie, ale na szlaku turystycznym łatwo o gospody, które omijać należy z daleka.

Istnieje kilka wariantów tego szlaku. Ale na początek lista, która była pierwotnym wyznacznikiem trasy:

  1. U Černého vola – plac Loretański 1
  2. Ve Stare Radnice – róg Loretańskiej i Radnickich schodów
  3. U Zavěšenýho kafe – Radnickie schody 7
  4. U sedmi Švábů – Jánský vršek 14
  5. U Zlaté Podkovy – Nerudowa 34
  6. Všebaráčnická Rychta – Tržiště 23 
  7. U Kocoura – Nerudowa 2
  8. U Hrocha – Thunowska 10
  9. U Krale Brabantskeho – Thunowska
  10. U Zlatého Tygra – Husova 17
  11. U Vejvodů – Jilská 4
  12. U Medvídků – Na Perštýně 5
  13. U Pinkasů – Jungmannovo námesti 15/16

Jednak z biegiem czasu lista ta zmieniała się jeden lokal sie przeniósł, inny zlikwidowano, kolejny stracił po modernizacji w naszych oczach swą pierwiotną szlachetną reputację. Życie. Dziś klasyczna lista jest krótsza, ale wciąż warto z niej wybierać, albo i uzupełniać o swoje odkryte miejsca.

Zasadniczo należy sobie odpowiedzieć na pytanie, czy lepiej będzie nam ze stoickim spokojem schodzić z Hradczan w stronę Starego Rynku, czy też rozpoczynać wędrówkę na Starym Mieście i następnie wspinać się na Hradczany. My wychodzimy z założenia, że życie i tak jest bardzo skomplikowane, więc nie ma sensu go dodatkowo utrudniać i… wybieramy wersję “w dół”. Jeśli jednak chcecie połączyć wizytę w Pradze z kursem wyczynowego survivalu, obozem dla odchudzających się lub hiper-ekstremalną przygodą dla zblazowanych biznesmenów – wybierzcie wariant odwrotny. Uprzedzamy – po każdej wizycie w gospodzie, która wiąże się, oczywista rzecz, z wychyleniem niejednego, będzie nie tylko w duszy bogaciej, a szlak wiódł będzie bezlitośnie wciąż pod górkę. Naszym zdaniem wariant “w dół” jest po prostu przyjemniejszy i dlatego naszą opowieść zaczynamy od Czarnego Woła. Wymienione poniżej w opisie gospody należą do naszych ulubionych.

Przede wszystkim, jakimś cudem znajdźmy się w centrum Pragi. Powiedzmy, u wyjścia ze stacji metra Národní třída przy ulicy Spálená. Wsiadamy tutaj do tramwaju nr 22 lub 23 i siadamy koło okna. Podróż potrwa ok. pół godziny, a widoki przez cały jej czas będą wysoce atrakcyjne. W ogarnięciu trasy i przystanków pomoże poniższa mapka.

Wysiadamy na przystanku Pohořelec obok pomnika Tycho Brache. Tego, co to zmarł z powodu pęknięcia pęcherza po wypiciu zbyt wielu kufelków czeskiego piwa. Trudno o lepszego patrona dla tej wyprawy, więc śmiało zapuszczamy się w oko praskiego cyklonu.

Prowadzeni przez niemały zapewne tłum turystów już po paru minutach dochodzimy do placu Loretańskiego i uznajemy, że warto było. Warto było się kiedyś tam urodzić, kiedyś tam nauczyć chodzić i trochę – mówić, by w konsekwencji tych mniej lub bardziej istotnych wydarzeń trafić kiedyś na Loretánské náměstí pod numer pierwszy.

Obowiązkowy przystanek numer jeden na trasie: U Černého vola

Chyba najpiękniejsza praska gospoda, chyba najlepsze piwo w Czechach (o ilu piwach tak mówimy…). Trochę tu ostatnio wielu turystów i mamy świadomość, że i tą publikacją przyczyniamy się potencjalnie do zwiększenia ich liczby ale jak tu nie dzielić się tym, co w życiu najpiękniejsze: poranek U Černého vola. Jeśli chcecie poznać bliżej lokal, zajrzyjcie!

Pokrzepieni pożywnym kozelkiem możemy dalej mierzyć się z przepiękna rzeczywistością. Tłum turystów poprowadzi nas w dół w stronę radnickich schodów (Radnické schody). Tutaj położona jest gospódka Ve Staré Radnice. Część z tłumu ochoczo wejdzie do środka i pożałuje, gdy przyjdzie do płacenia rachunku. My natomiast albo zatrzymamy się w knajpce 5 metrów niżej, albo – jeśli jesteśmy twardzi i potrafimy przejść sto metrów w Pradze o suchym kuflu – dojdziemy schodkami do najsłynniejszej praskiej ulicy – Nerudowej.

Tłum turystów nie słabnie lecz dywersyfikuje się na tych, co właśnie wyszli z knajpek i tych, co dopiero mają zamiar. Lecz my ignorujemy większość tutejszych gospód (możemy zastanowić się nad karczmą U sedmi Švábů, i zejść schodkami jeśli lubimy mroczne, średniowieczne klimaty, prażony groch i kruszowickie piwo…) i zatrzymujemy się dopiero pod numerem 13. ulicy Nerudowej.

Są tu ze 3 knajpy ale do żadnej z nich, oczywiście, nie wejdziemy. To byłoby zbyt proste. Wejdziemy natomiast w bramę i skierujemy się na sąsiednie podwórko. Jeszcze tylko podnosimy głowę i kontrolujemy czy widać taki oto obrazek:. Tak? No, to skręt w prawo i podchodzimy do budynku, który wynagrodzi nasze zmagania: gospoda z wielkim napisem Všebaráčnická Rychta. Warto było.

Piwo svijanskie to mistrzostwo olimpijskie, ale raczmy się nim z umiarem, bo w promieniu parudziesięciu metrów będą do odwiedzenia jeszcze dwie szlachetne gospody.

Natychmiast po powrocie na Nerudovkę po przeciwnej stronie ujrzymy praską legendę – U Kocoura. Straciła już wiele ze swego blasku, ale zajrzeć tu wypada. A skoro zajrzeć, to i wychylić kufelek szacownego Budvara, prawda? Takie małe veni, vidi, vici. Wszak to miejsce, gdzie spotkali się też prezydenci: Vaclav Havel podejmował naszego Lecha Wałęsę.

A potem dziarsko pod górkę uliczką, do której przylega Kocour dojdziemy do najspokojniejszej w Pradze, urokliwej Thunovskiej. W lewo do czynnego podobno od średniowiecza Króla Brabanckiego (U Krale Brabantskeho), czy w prawo do świętej gospody U Hrocha?

Prakktyczniej jest najpierw w lewo odwiedzić mroczne królewskie lochy, a potem zawrócić i dać się skusić urokowi przewężonej ulicy Thunovskiej i spróbować znaleźć miejsce w brzuchu hipopotama.

Czyż ten widoczek nie chwyta za serce? Nie inaczej, ten szyld hipopotama kusi z daleka.
W brzuchu hipopotama (U Hrocha) często jest gwarno i tłoczno.

U Hrocha możemy sobie pozwolić na wiele, bo następna knajpka jest naprawdę daleko, czeka nas odcinek „turystyczny” i po drodze zmagać się będziemy z nieznośnym tłumem zwiedzających Pragę. Zacznie się on gdy wrócimy na szlak do rynku na Małej Stranie. Poprowadzi nas w tłoku przez Most Karola i wciśnie w wąskie uliczki Starego Miasta.

Na ul. Husovej tłum skręci w prawo, ale tylko na chwilkę, by zaraz potem skręcić w lewo. My natomiast w lewo nie skręcimy, bo 10 metrów dalej czeka nas mekka wszystkich czechofili. Jeśli macie w sobie choć odrobinkę szacunku, owe 10 metrów powinniście pokonać na kolanach. Zdjęcie czapki jest już absolutnym minimum. Oto przed nami gospoda U Zlatého Tygra.

Jeśli będzie wolne miejsce – możecie uznać, że dokonaliście już w życiu wszystkiego, co istotne i można umrzeć ze szczęścia. Jeśli jednak wolnych miejsc brak – wstrzymajcie się aż parę miejsc się zwolni. Być tak blisko i nie wstąpić do Zlatého Tygra to tak jakby kupić serek ołomuncki i radować się tylko jego zapachem. U Tygra możecie siedzieć godzinami i na pewno nie będzie to czas stracony. I koniecznie do piwa zamówcie rizek w bramboraku.

A jeśli wyjdziecie od tygrysa przed godziną 23, to warto jeszcze ulicą Husovą skierować się na południe w stronę ulicy Na Perštýně. Tutaj odnajdziecie ostatni bastion piwnej Pragi – gospodę U Medvídků.

Nie będzie to już ten sam Medvidek co parę lat temu, ale bardzo wiele jeszcze zostało z dawnego czaru. Na pewno zajrzeć warto, choćby dlatego, że umiejscowiony w nim browar warzy, zachowując historyczną recepturę i technologię, najmocniejsze piwo na świecie XBEER-33. Ale nie każdy lubi takie atrakcje.

Tuż obok jawi nam się stacja metra Národní třída. To stąd rozpoczynaliśmy naszą wędrówkę. Spójrzmy wstecz – najpiękniejsze zabytki Pragi, czyli Niedźwiadek, Złoty Tygrys, Hipopotam, Kocur, Czarny Wół. I jak tu nie zostać zoofilem?

Dodaj komentarz

Copyright © All rights reserved. | Newsphere by AF themes.