OtoPraga.pl to nie jest kolejny portal turystyczny pisany przez ludzi, którzy Pragę widzieli tylko na okazyjnych wycieczkach. My te bruki poznawaliśmy na wylot – dosłownie, i to przez dziesięciolecia. Niejeden raz zdarzyło nam się obyczajowe badania zgłębiać z prażanami w lokalnych gospodzie. Pod powiekami mamy nadal obrazy czarnej Pragi jeszcze z XX wieku, choć współczesność z jej migotliwym blichtrem wciska się w umysł coraz bardziej, kochamy Pragę za to, co ma pod spodem. Nasz cel jest prosty: opowiedzieć Wam o tym, co widzieliśmy i przeżyliśmy, zdrapując turystyczne pazłotko i ukazać choć rąbek prawdziwego praskiego życia: miasta i ludzi. Nie jesteśmy tymi, co obiecują „magiczną podróż”, a serwują jedynie drogie trdelníky. Jesteśmy też przekonani, że Praga to stan serca i umysłu, a nie tylko tło do zdjęć na Social Mediach.
Jeśli chcesz uciec od zgiełku Starówki i poczuć swój własny dreszcz odkrywcy na peryferiach, w dzielnicach i miejscach, których nazw nie potrafisz spamiętać, to musisz wiedzieć, gdzie skręcić. Bo potem będziesz wiedzieć, że naprawdę było to coś istotnego i będzie można o tym opowiedzieć innym. OtoPraga.pl to Twój cyfrowy kumpel z Žižkova, Karlina, Holeszowic, Vysoczan. Oczywiście, praską klasykę z centrum trzeba zobaczyć, lubimy to, chodzimy na Staromaka i namawiamy do tego gorąco. Wielu przyjeżdżających nad Wełtawę przepycha się utartymi szlakami w tłumie na Most Karola, czy inne zadeptane turystycznie miejsca. Ich strata, Twój zysk! My robimy to inaczej. Praga warta jest odkrywania bez szczególnego planu, pójścia dwa kroki dalej w innym kierunku, o innej godzinie, skrętu w boczną uliczkę, spojrzenia z innego punktu, poszwendania się, dania szansy przypadkowi. Nie miej obaw. Nie zawiedziesz się! Tylu ludzi zakochuje się w Pradze, bo każdy ma swój własny powód. Odkryj ten Twój!
Przed laty, gdy Internet raczkował, założyliśmy stronę o praskich gospodach odkrywając ponownie to, co pewnie przez wielu zostało już wcześniej odkryte. Ta strona, to swoisty hołd dla tamtych chwil, jakie nasza trzódka spędzała w Pradze łażąc w nieznane, fotografując, notując i… dyskutując z napotkanymi przy kuflach z piwem ludźmi.
Mottem tych stron – tak jak kiedyś – niech będą słowa człowieka, który odnalazł choćby w czeskich piwiarniach to, czego wielu z nas nieustannie szuka i czego, mimo często rozpaczliwych prób, odnaleźć nie może: Jak się człowiek uchleje, to w Kersku też jest Kilimandżaro. (Bohumil Hrabal). Dla niewtajemniczonych: to zdanie pochodzi prosto z filmu Święto przebiśniegów (Slavnosti sněženek), nakręconego przez Jiříego Menzla na podstawie prozy Hrabala. Kersko to osada leśna pod Pragą, gdzie pisarz miał swoją chatę, karmił koty i udowadniał, że przy odpowiedniej ilości spożytego trunku, czeskie pagórki mogą stać się najwyższymi szczytami świata.

To kwintesencja czeskiego podejścia do życia – po co gnać do Afryki, skoro po kilku kuflach cała magia wszechświata jest dostępna na miejscu? My – mimo to – do Pragi gnaliśmy co rusz, przy każdej okazji, by jednak znaleźć to coś. Może też za sprawą Menzla, który ramię w ramię z Hrabalem pokazał światu, że o wielkich sprawach można opowiadać przez pryzmat małej stacji kolejowej, kelnera obsługującego angielskiego króla, postrzyżyn czy jedzenia pieczeni z dzika.
Dlaczego pisaliśmy o praskich piwiarniach? Odpowiedź jest prosta: uwielbiamy je. Znajdujemy w nich nadal – choć czasy się zmieniają, a lokale znikają – oprócz znakomitego piwa, smacznego jadła, atmosferę tworzoną przez czeskich piwoszy i pełne pięknych tradycji miejsca. Dla stałych bywalców będzie tu okazja do powrotu do magicznej rzeczywistości praskich miejsc i świątyń piwa. Mamy nadzieję, że swoją radą i doświadczeniem pomożemy jednak tym, którzy wszystko co piękne, mają dopiero przed sobą.
Tematu z pewnością nie wyczerpiemy, ale spróbujemy opisać te miejsca, do których naszym zdaniem warto zajrzeć choć na chwilkę. Mamy też swoje preferencje. Raczej nie interesują nas lokale i miejsca dla posługujących się kartami kredytowymi obcokrajowców. Najchętniej bywamy tam gdzie rozbrzmiewa czeska mowa, króluje prostota i bezpretensjonalna atmosfera. Pomimo niewątpliwej komercjalizacji wszystkiego, zwłaszcza na szlakach turystycznych, miejsc wartych odnalezienia jest sporo.